Toplista

Najlepsze Blogi

środa, 23 maja 2018


My i nasza codzienność


W moim życiu zawsze coś się dzieje, niespodzianki co krok... Niedziela pełna wrażeń, poniedziałek i wtorek też. Szkoda wielka, że o wszystkim nie można pisać, byłoby, co czytać, sensacji nie mniej niż chociażby ze ślubem Megan i Harry'ego, może nie aż tyle ale zawsze.... Nie omieszkam  w tym miejscu opublikować fotki ściągniętej z netu, bardzo mi się podoba, a jej autorem jest nie kto inny jak sam Lubomirski... Miło nacieszyć oczy takim widokiem.


 Jeden ślub a tyle zamieszania medialnego. Para nowożeńców sympatyczna. Przeszłość Młodej Pary i ich powiązania rodzinne pod znakiem zapytania, a jednocześnie świadectwo, że jak się chce wszystko można, co widać na przykładzie księcia, który z buntowniczego balowicza przemienił się w dojrzałego, odpowiedzialnego mężczyznę i który poprzez zawarcie związku sakramentalnego, swoją miłość do ukochanej wyraził publicznie,  a ślubując, okazał, że chce żyć jak Bóg przykazał i to najbardziej chwyta za serce.



 Człowiek wszystko może, gdy  chce. Może porzucić hulaszczy tryb życia, może wyjść z nałogu, może całkowicie odmienić siebie i swoje życie, a tym bardziej może z ateisty stać się wierzącym. Nawiązałam do ateisty, bo to miał być zasadniczy temat z dodatkiem ubocznego o trollach...
Jak świat światem ludzie byli i są różni. Niech sobie będą. Każdy tkwi w tym, w czym mu znośnie. Podobnie z propagowaniem i zachwalaniem swoich wyborów. To również nie jest zagrożeniem. Zło zaczyna się wtedy, gdy argumentacja co do swoich racji wybiega poza granice przyzwoitości, a to niestety stało się nagminne w naszych czasach, jako uzasadnienie przytoczę fragmenty wypowiedzi, którymi posługują się komentatorzy - ateiści :  

 "... przymiotniki dla osób z przaśnym bólem dupy na temat feminizmu.",
" „po bożemu”, czyli „na Glempa...”,
"-Ateizm, to moje przekonanie, że ani ja, ani Ty, ani żadna żywa istota na Ziemi i we Wszechświecie, ani tym bardziej ich losy i czyny, nie stanowią części planu typa, który wszystko dokładnie wymyślił: że stworzy Ziemię i da raka Stefanowi oraz gnijący mózg „dziecku” Chazana.",
"...biblijne pierdoły...",
"Dziś nic na Świecie nie jest mnie w stanie przekonać, że logiczna jest wiara w gościa, który stworzył dla mnie plan, za który to swój plan on mnie osądzi, ponieważ to, że jakaś Ewa zeżarła kiedyś za namową węża jabłko oznacza, że powinienem wziąć chrzest, bo inaczej Bogu mi pokaże gdzie jest moje miejsce- oznaczałoby to bowiem, że jest pojebem mszczącym się na niewinnych ludziach za nieposłuszeństwo ich przodków (Adama i Ewy)."
"No jak to jest, że taki zraniony człowiek bez prawdziwego rozeznania podaje takie argumenty, z którymi nie potrafią dyskutować i w żenujący sposób próbują dyskusję przenieść na osobiste życie tego cieniasa, czyli atakują mnie, a nie moje rozumowanie. Jak cienki musi być wobec tego człowiek stosujący taką argumentację? "
"Dogmatów można bronić w dowolnie idiotyczny sposób. Podpowiem Ci jeden niezawodny, gdybyś chciała komuś z mniejszym IQ klarować swoje wywody: „Bogu specjalnie podsuwa dowody na fałsz zawarty w świętych książkach, bo lubi robić sobie jaja. Ewentualnie (w wersji cierpiętniczej), żeby sprawdzić Twoją wiarę”. Każdemu wolno zachowywać się w dowolnie idiotyczny sposób, można jeść wafel twierdząc, że to najprawdziwsza jezusina (mięso denata zaszlachtowanego ok. 2 tysiące lat temu, niejakiego Jezusa z Nazaretu), można jeść spaghetti w durszlaku na głowie twierdząc, że to istota Latającego Potwora Spaghetti- Wielkiego Wszechwiedzącego Nieomylnego Węglowodanowego Bytu. Pozwolisz jednak, że ja pozostanę przy prostej zasadzie: Jeśli coś wygląda jak wafel, smakuje jak wafel, waży tyle co wafel, pozostałe właściwości ma jak wafel, to nie daj się nabrać! To jest wafel!"
""Krystyno, mój argument jest prosty- nie wierzę, bo nie poznałem żadnego dowodu przemawiającego za inteligentnym projektem. Nie potrzebuję tego dowodzić, bo to tezę trzeba udowodnić. Ty mi go również nie przedstawiłaś. Ja zaś mam bardzo prosty dowód Twojego słabego rozgarnięcia. Żeby przedstawić twierdzenie, potrzebne są: założenie, teza, dowód. A Ty rzucasz na prawo i lewo tezami wziętymi z przysłowiowej dupy, podczas kiedy ja podpieram się dość dobrze przebadanym zjawiskiem dysonansu poznawczego (to w odniesieniu do Twojego strachu przed zapoznaniem się z innymi punktami widzenia, niż polsko- katolicki), czy też równie znaną zasadą, że jeśli coś posiada wszystkie cechy wafla, jest to waflem, a nie mięsem denata z początku naszej ery. Gdy widzę program o Indianach narkotyzujących się rytualnie środkami halucynogennymi, to widzę naćpanych gości, a nie, jak to twierdzą odurzeni, łączących się duchami przodków. To analogiczne zachowania i analogiczne na nie moje reakcje, których mi nikt nie musi odpuszczać, bo każdy stojący z boku zobaczy to samo, chyba że ma łeb zakadzony dogmatami. Pamiętasz baśń „Nowe szaty cesarza”? „Ten pan jest nagi!”- krzyknęło dziecko. Spytaj pięcioletnie dziecko, co widzi podczas komunii. Z pewnością nie widzi spożywania jezusiny. Boisz się chociażby uświadomić tę prostą analogię, choć z powodu braku kontaktu z własnymi uczuciami, nie potrafisz tego nazwać. Dlaczego uważam, że boisz się? Bo jest to analogia prosta jak drut i trzeba panicznego lęku, by ją wyprzeć ze świadomości."
" Niesamowicie miłosierny ten Bogu z Twoich wyobrażeń być musi, choć i tak w pełni jego miłosierdzie objawia się w gwałtach na dzieciach, biciu ich, utrzymywaniu w strachu i wykluczeniu, bez pomocy bogobojnych sąsiadów oraz w innych patologicznych planach. Szczęśliwie- w przeciwieństwie do Ciebie- nie widzę tu cech „boskiego” miłosierdzia, a jedynie bestialstwo środowiska, w którym rozwija się takie dziecko, które nawet nie ma gdzie się zwrócić o pomoc."
(pisownia oryginalna)

Taki to obraz siebie lansują ateiści - prosty, klarowny, unikalny...Wszyscy myślący inaczej to, według nich, zbiorowisko niekumatych. Tezy innych to stek głupstw, za to ich pierwszorzędne, zgodne z prawami logiki 
i nauki. Miałam zamiar pominąć te kąśliwe, absurdalne, niegrzeczne i bluźniercze odzywki, zdaję sobie jednak sprawę, że wielu ten tekst przeczyta, sądzę, taką mam nadzieję, że większość wyciągnie właściwe wnioski. 
Jak można tak lekceważąco mówić o Stwórcy - " " mięsiwo, jezusina, gościu, typ, wafel, cienias, pojeb,zaszlachtowany denat..." Jakie to określenia w odniesieniu do Boga? Czy w obliczu takiego śmierdzącego przekazu mam milczeć? Nie! 
--------------------------
Wołam do Ciebie, Panie,
o opamiętanie dla tych, którzy błądzą !
Niech przesłona z oczu ich spadnie,
by zaczęli widzieć normalnie. Amen.
--------------------------
Ten gościu - komentator, poczuł się bezradny w przekonywaniu, więc zastosował atak poprzez udawadnianie, że jestem słabo rozgarnięta, a moje wywody są nielogiczne, owy gościu, wspierany przez swą partnerkę, która nie raz, nie dwa, a więcej, nazywała mnie niekumatą 
i niepozorną, nawykłą do brylowania i błyszczenia ( to jej sąd niezgodny z rzeczywistością), zatem ten gościu i jego połowica posługują się oczernianiem 
i głoszeniem nieprawdy co równoznaczne jest z trollowaniem. Ktoś mnie odwiedza, wyjaśnia dlaczego, rzekomo chce poznać mój punkt widzenia..., a jednocześnie mnie obraża i szkaluje 
( co jest głównym zadaniem trolla), po to by zaszkodzić mojej opinii. A przyczyna jest jedna - zniszczyć gada, który myśli inaczej niż ten ktoś. Nie mam zamiaru rywalizować z nimi 
w sprawach wiedzy, będę nieskromna, wiem, kto byłby górą, więc niech mi tu tacy nie podskakują. 
Zaraz w podsumowaniu usłyszę - zarozumiała, apodyktyczna i w dodatku głupia, łagodnie mówiąc. Ani mnie to ziębi, ani parzy. Niech sobie mówią, co chcą. Nikogo nie obrażam, nie nazwałam ich głupimi, co najwyżej zwracam uwagę na niestosowność i określam zachowanie jako niekulturalne, bez inwektyw z mojej strony. Wolę mieć jednego komentatora ale poważnego i kulturalnego niż całą masę nieodpowiednich, zwłaszcza trolli. Niestety, w naszej szumnej wydarzeniami codzienności, trolle, jak podziemne krety, robią krecią robotę ... 

sobota, 19 maja 2018

Zbliża się Dzień Matki, więc przy pomocy możliwości komputerowych przytgotowałam obrazek nagłówkowy z wizerunkiem mojej 
śp.Mamusi ...

 - KJ-R

   Prawda boli, więc atakują.




Tak widzę trollowatość, mój obrazek tej trollowatości.


KJ-R


                                                                                                                                                                                                                                                              Przedstawię się. Jestem chrześcijanką wyznania katolickiego. 
Poglądy mam prawicowe zgodne z nauką Kościoła. Staram się żyć, jak przykazał P. Bóg. 
Nie mam z tym problemu, więc nie jest trudne, zachowywać się poprawnie. Co nie znaczy, że jestem jak posąg, zawsze w tym samym miejscu i z tym samym obliczem. Zdarzały się wpadki ale chyba małego kalibru... Zmieniam się, dorastam, ewoluję, doświadczam i reaguję. Nie sposób żyć bez emocji, więc bywam 
i jak wulkan, który z biegiem czasu powoli wygasa, łagodzony przez rozsądek albo  przez wypalenie się ... Nawet mi z tym dobrze, bo tym innym, zawistnym i zapatrzonym w siebie,  trudniej,  czymkolwiek negatywnym, dotknąć mnie. 
Trwam bezinwazyjnie bez potrzeby interwencji pomocniczej. Siłę ducha buduje się latami. Już w dzieciństwie wiedziałam, jak żyć, dokonywałam słusznych wyborów, podnosiłam larum, gdy coś było nie tak. Nie umiałam pogodzić się z tym, że ktoś postępuje niewłaściwie i zawsze stawałam po stronie słabszych.  Broniłam prawdy nawet kosztem za nią otrzymywanych przykrości. Może dlatego zostałam nauczycielką, chociaż możliwości w tym względzie były rozmaite...?  Za bycie "uczycielką" nie raz, nie dwa, obrywało się z każdej strony. Jednak ten zawód dał mi wiele zadowolenia. Radość jest tam, gdzie jest powołanie. Ta ostateczna decyzja wyboru zawodu należała do mnie. By ktoś nie odczytał tego, że jestem jakaś "świętoszkowata"( padło coś takiego w komentarzach) i że wystawiam sobie laurkę, jestem, jaka jestem i z  tym mi dobrze. Pod moimi wpisami pojawiali się różni komentatorzy : życzliwi, nieżyczliwi, przyjaźnie albo wrogo nastawieni, szczerzy, fałszywi, pochlebcy, paszkwilanci, złośliwi. Zdarzali się i zdarzają też trolle. Ci to od razu atakują, prosto z mostu albo z ostatniego piętra wieżowca walą kamieniami, na szczęście rzuty ich chybione. Troll to taka internetowa menda, która za wszelką cenę chce dokonać spustoszenia i unicestwienia swego wybrańca, dlatego neguje jego wystąpienia, przeczy, przeinacza, 
poniża, wyszydza, ośmiesza, najczęściej podważa jego wiarygodność i morale,  pluje na niego, przedstawia w złym świetle, by inni w to uwierzyli, niestety, zdarzają się tacy bezmyślni, niemyślący, często zawistni, którym na rękę takie 
kłamliwe oszczerstwa. Najczęściej swoje negatywne cechy przypisują innym Sami są zarozumiali, kierują się pychą, rozkazują, narzucają się, negują czyjeś poglądy, popełniają błędy, ujadają, etc. i potem te swoje przywary bezczelnie przypisują swoim adwersarzom. To nic innego jak najgorszego gatunku intryga, która mnie tu osaczyła za poglądy dotyczące wiary, obyczajów i polityki.
Prawda boli , więc atakują . Ten tekst jest wstępem do dalszej kontynuacji tego tematu. 


PS.By była jasność ... Wiem, że nie pozostawia się pojedynczych liter na końcu, komputerowe zapisy  uniemożliwiają  prawidłowy przekaz, trzeba by było dostosować te ustawienia...  

czwartek, 17 maja 2018




Wcześnie położyłam się spać, obudziłam się w środku nocy, wykorzystuję czas... Dwa dni temu założyłam nowy blog z tym samym adresem pocztowym jak ten  i zaczął się problem, nie mogłam zalogować się tutaj, ciągle łączyło mnie z nowym blogiem. Na szczęście w nowym blogu umieściłam adres do tego miejsca w sieci... Jeden błysk i wszystko gra... Nacisnęłam na link i tak  niespodziewanie dla mnie samej, znalazłam się tutaj...Jakby tego było mało, nie mogłam załadować się do jednej z poczt. Długo trwało nim nowe hasło zaskoczyło. Jak pech to pech. Nie wiadomo skąd i kiedy spadnie jak grom z nieba jakieś utrudnienie. Najbardziej mnie dręczyło, że nie zdążyłam zmienić tła tego blogu, które ostatnio, chyba na pamiątkę, wprowadziłam jako element mego kuchennego okna, co na dłuższą metę wizerunkowo mi nie odpowiada, więc znowu będzie zmiana.
Temat poprzedniego postu rozszerzę w kolejnym wpisie. Za chwilę dalszy ciąg poprawek, a potem znowu pójdę spać z nadzieją na ciekawe sny...


poniedziałek, 14 maja 2018



Tara ra tarrara ra ...


Znowu zmieniłam szablon i tło wg mego zamysłu... 





Pewnie to nie koniec zmian...




Wesoły to  był marsz, ten ostatni, warszawski.  Tak to odebrałam na wesoło. 
Pośmiałam się z bezsilności opozycji, jej doradców i realizatorów warszawskiego marszu, przypomniały mi się szkolne lata, gdy jako dziecko uczestniczyłam w apelach sławiących PRL. 
Tu było podobnie - grzecznie, patriotycznie i obłudnie. Fanfary i pieniactwo, nawet ten sam wzniośle - grzmiący ton występujących w obronie wolności. Kabaret najniższego rzędu, 
chcieli ośmieszyć, a sami się zbłaźnili... Postawili na Solidarność. Taki chwyt psychologiczny dla mało myślących. Czołowy przywódca Schetna nieudolnie przekonywał - "będziemy patrzeć patologii pisowskiej na ręce". Najgorzej gdy  patologia swojej patologii nie dostrzega, podobnie jak swojej głupoty nie zauważają trolle, do których potem w tej relacji nawiążę...
Za  tę "patologię", wyżej wymieniony, powinien odpowiedzieć przed sądem. 
Czołowy polityk posłużył się hejtem. 
Z kolei Lubnauer  z Nowoczesnej nie bez powodu przyjęła formułę kościelną, 
tyle że w odwrotnym kierunku,
wrzeszczała - "czy chcecie być wierni  niemoralnemu postępowaniu...", 
zapomniała dodać - "wyrzekacie się szatana...?!
Z niebywałym tupetem oskarżała, ile się da... 


Prof. Marczak  zaczął od komplementu, że wszyscy ładnie wyglądają i są patriotami konstytucyjnymi... "...ten patriotyzm musimy przebić ..." Nawiązał do Mrożka. Wyraził obawę 
o młodych podatnych na manipulację. Ogłosił, że pokażą im rzesze uczonych zamiast Żołnierzy Wyklętych,  bedą uczyć, jak zachować czyste sumienie. 
Czy nie jest to  demonstracja antypolska i gorsząca ? Czy ci nauczyciele  sami mają czyste sumienie? Co to za nauczyciel, który nie ma czystego sumienia, który zwraca uwagę uczniowi, by się nie wyrażał, a sam klnie i brzydkie słowa wciska w swoje teksty? To dygresja adresowana komu innemu, może się domyśli !
Czego chcą uczyć - aborcji na zawołanie, rozwodów, kombinacji, afer, związków partnerskich, homoseksualnych par i ich praw do dzieci, eutanazji i przyzwolenia na zboczenia? 
Tego chcą uczyć i to ma być budulec na czyste sumienie?! 
Strajkujący rodzice niepełnosprawnych nadal niezadowoleni. Zaszczycił ich swą obecnością kard. Nycz, obiecał, że będzie ich wspomagał modlitwą ; dobre i to... Rozumiem ich bolączki, lecz nie rozumiem, dlaczego takiej upartej postawy  nie demonstrowali
przez osiem lat rządów PO? Co do gotówki, której się domagają ... Ona jest potrzebna, ale bardziej od niej jest wskazana darmowa rehabilitacja, leki, środki higieny i odpowiedni sprzęt, wspomagający niepełnosprawność. 
Późna już pora. Czas  na sen... W ciągu dnia nie miałam, kiedy zasiąść do komputera. 
Zamierzałam w tym poście odnieść się także do komentarzy, które pojawiły się tu ostatnio, uczynię to wkrótce.  

Polecam - 


poniedziałek, 7 maja 2018



Gwiazdy na niebie i kamienie na ziemi





Wymyślam szablony do tego blogu i jak dotąd żaden mi się nie podoba... 

Kolacja przedłużyła się, bo miałam towarzystwo ... Przy okazji obejrzałam film.



 z nowej teczki ...
***
idę
patrzę
ciągle idę
rozglądam się  
zatrzymuję się
kontempluję
i znowu idę 
dalej i dalej 
przed siebie
może znajdę
czego szukam

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Na niebie gwiazdy. Na ziemi kamienie. Jedno drugiemu nie wchodzi w drogę. Inaczej z ludźmi. Cały czas zachodzą sobie drogę... Może nie wszyscy, większość jednak tak. 
Nic takiego gdy to wchodzenie w drogę nie powoduje jakiegoś zamętu, gorzej gdy odwrotnie. Ograniczyłam odwiedzanie blogów i wpisywanie się w komentarzach, 
w społecznościowych portalach jestem sporadycznie. Nie ma sensu w przestrzeni internetowej kontaktować się ze wszystkimi, bo to różnie się kończy i zabiera możliwości częstszego spotykania się 
z konkretnymi osobami w realu, czego nie chcę  zaprzepaścić ... To temat na dłuższy wywód...  Ostatnio wypowiadałam się 
w komentarzach,w blogu pewnego ateisty. Nie zabrałabym głosu, gdyby nie lekceważące 
i bluźniercze określanie  Boga, 
i Eucharystii. To mnie nie zgorszyło, ale zabolało i zasmuciło. 
Jako dowód dowodzenie  Autora - 

" … Każdemu wolno zachowywać się w dowolnie idiotyczny sposób, można jeść wafel twierdząc, że to najprawdziwsza jezusina (mięso denata zaszlachtowanego ok. 2 tysiące lat temu, niejakiego Jezusa z Nazaretu), można jeść spaghetti w durszlaku na głowie twierdząc, że to istota Latającego Potwora Spaghetti- Wielkiego Wszechwiedzącego Nieomylnego Węglowodanowego Bytu. Pozwolisz jednak, że ja pozostanę przy prostej zasadzie: Jeśli coś wygląda jak wafel, smakuje jak wafel, waży tyle co wafel, pozostałe właściwości ma jak wafel, to nie daj się nabrać! To jest wafel!…” 

Czy takie wypowiedzi  są stosowne? Ranią katolików, którzy w oczach ateistów, są najczęściej ludźmi prymitywnymi, zaściankowymi, ciemnymi i zmanipulowanymi przez duchowieństwo, także, tacy właśnie są, poprzez lata trwania w pojmowaniu fałszywej rzeczywistości.  Przykro, że niektórzy tak postrzegają. Podważanie wartości uniwersalnych, ważnych dla określonej grupy osób, przedstawianie ich jako absurdalne wymysły niewydarzonych osobników opętanych przez niewiedzę, czym jest, jeśli nie walką z wierzącymi? Pod pokrywką swobodnego wyrażania własnego poglądu garnek pełen śmietnikowych lanspudernic i nie tylko... Jaka z tego może być zupa? Co najwyżej pomyje...  Przytoczony wyżej cytat to klasyczny przykład nietaktu, bezsilności 
i nienawiści, bo czy nienawiścią nie jest takie określanie Boga w Najświętszym Sakramencie i Jego Bytu jako koniecznego 
i absolutnego, a tych, którzy przyjmują Komunię Św. traktować jak idiotów ? 
Można nie rozumieć natury Boga, ale żeby Stwórcę i Jego wyznawców  wyśmiewać w tak prymitywny sposób, to zakrawa na herezję najgorszego gatunku. To taki, szczególny, ateistyczny hejt. 
Przyjmuję do wiadomości, że są ateiści. 
Nie wierzą w Boga z różnych powodów. To ich wybór i sprawa. Nie zniechęcam nikogo 
z nich do zmiany takiej postawy, wylewając na nich niestworzone rzeczy i obelgi, co najwyżej przekonuję do swoich racji. Publicznie ich nie degraduję, ani  nie opluwam, ani też nie ośmieszam z tego powodu, że są niewierzącymi nieudacznikami czy idiotami,  nie kpię  z ich zwyczajów czy symboli, nie zgadzam się z ich postawą, prześmiewczo i obraźliwie nie wytykam 
w sposób wulgarny tej  obcej mi kulturowo 
i zwyczajowo takiej woli wyboru . 
Przy okazji, ateistów zachęcam do przeczytania - "Eucharystii z perspektywy ignacjańskiej" Stanisława Łucarza SJ, www.mateusz.pl
Spekulować można w każdym kierunku, jednak spekulacja spekulacji nierówna, Doświadczenie zmysłowe ma się do oczywistości tak jak matematyczna dedukcja, umysł radzi sobie ze związkami matematycznymi jak oko postrzegające pomiary jakiegoś przyrządu. 
Wierzący patrzy całościowo a ateista jedynie przez pryzmat empiryczny, więc jego punkt widzenia jest o wiele uboższy. 
Współczesna nauka często obfituje 
w tendencje wykluczające inne metody poznawania rzeczywistości, co sprzyja ateizmowi.Z taką nauką tak jak z lekami..., pomagają na jedno, a uszkadzają wiele 
( patrz ulotki).  Filozofia sprowadzona zostaje do metodologii nauk. Zagorzali ateiści usiłują wywierać presję psychologiczną (ze mną  to nieskuteczne, odporna jestem na takie zapędy...). Racjonalizm traci na wiarygodności, gdy tak bezwzględnie dyskryminuje inne hipotezy, o czym nie można mówić w sensie empirycznym, o tym należy milczeć (Wittgenstein),  milczenie bywa zgodą na pewne treści, więc milczeć w tej kwestii nie będę, nie chcę też nikogo urazić bez względu na to, co mu odpowiada a mi akurat nie.  Niech każdy pozostaje przy swoim bez osobistych natręctw i niechęci do innych oraz ich odmiennych poglądów.  Cdn.

środa, 2 maja 2018

Majowe święto...

W języku chińskim tytuł - Cała w niebieskim niebycie ab ovo
przedstawia się  następująco - 在ALL BLUE不存在AB OVO,
w języku duńskim - I ALLE BLÅ ikkeeksistens ab ovo,
można  to sprawdzić w Tłumaczu Google na tej stronie .
 Zmieniłam szablon. Pewnie to nie koniec eksperymentów w tej materii...
Nim przejdę do zasadniczego tematu, pokażę fotkę mojej oliwki.
Nauczyłam się wprowadzać zdjęcia, prosta to czynność, a myślałam, 
że skomplikowana i długo się za to nie zabierałam.
A to oliwka, której zdjęcie zrobiłam o zmroku bez oświetlenia.


"Chwalcie z nami Panią świata...",
nie słuchajcie bezbożnych uwag 
o Najświętszej Panience. 
Uszy więdną, oczy łzawią, 
gdy ktoś dworuje ze świętości 
i nabija się z wierzących, prowokując bluźnierstwami. 
Ostatnio wpadłam jak śliwka w kompot, wdałam się
w dysputy z ateistami. 
Na ich inwektywy o Komunii Św. 
odpowiem w kolejnym wpisie. 
Teraz z racji zbliżającego się
3. Maja, ważnego święta religijnego
i państwowego, nie będę poruszała tego tematu. 
3. Maja  to także rocznica ślubu moich 
wyjątkowych Śp. Rodziców, 
których przy okazji wspominam tkliwie...
Rodzice ślubowali sobie wierność razem 
z moją ukochaną ciocią Tosią, 
siostrą Mamusi, którą poślubił August;
wspaniały to był wujek... 
Jak to, co piękne szybko przemija...  
Przed nami majowe wezwania... 
Przydrożne kapliczki czekają 
na majowych czcicieli Maryi. 

  foto z Internetu
Kapliczka przydrożna         
(mój tekst z blogu - Cała w niebieskim niebycie, 2007r.) 

W zacisznej kapliczce
chroniona od wiatrów
w błękitnym welonie
 
Matka Boża
w białej sukience
rozkłada ręce...
W wymownym przekazie
bezradności na zły los
twój i mój
gipsowa twarz
przydrożnej figurki

nadzieją miłości 
rozwesela serca.



--------------------------------------------------------
                                   

sobota, 28 kwietnia 2018

Szukam nowego szablonu... Obecny na próbę. Lubię eksperymentować.  To jednak zajmuje czas, którego mi zawsze brakuje. Obiecuję sobie, że zmienię niezbyt przyjazny tryb życia, a pewnie i całkowicie nieprzyjazny,  na bardziej zdrowy i tkwię w tym samym punkcie jak z porządkowaniem dokumentów, które od trzech tygodni nie doczekały się mojej uwagi... 
Urozmaicę tekst muzyczną wstawką  -



Z muzyką przyjemniej, zwłaszcza z taką ...
A by było, na co spojrzeć to wprowadzę obrazek , który mi się podoba...






art.Ferrier - Czytająca kobieta




Przeniosę tekst z poprzedniego blogu ...

***
w szarości szarość szarością szarzeje
szarym szarzeniem szarzastych szarzeń
szarzy szarością szara szarość
w beznadziejnym szarością życia karnawale
czekam na kolory

---------------------------------

Może się doczekam i zamiast szarości pojawią - żółty, zielony 
i biały, i te czerwienie, granaty, brązy, fiolety... Lubię kolory. Kolorowo się ubieram i barw pełno w moim mieszkaniu... 

Tu miała być fotka, ale nie będzie, bo zaraz ktoś powiedziałby, że się chwalę . Podobno jestem specjalistką od brylowania, tak ktoś mnie podsumował w pewnym komentarzu... 

Szary karnawał ? Sprzeczność bo karnawał jest kolorowy. 
A jednak, życie wydaje się być karnawałem. Ludzie podrygują , unoszą się, szaleją, mdleją , podnoszą , upadają . W maskach lub bez. Zatopieni w codzienności uczestniczą w balach maskowych. Prześcigają się w pomysłach. Konkurują ze sobą . Wodzą na pokuszenie. Wymachują wachlarzami obietnic. Ślnią się i gulgoczą jak indor. Obrzucają bluzgami, oskarżeniami, wymysłami, obłudą , pomówieniami, kłamstwami, przewrotnością ... Najgorsze to, że 
końca tego nie widać ... 

--------------------------------

Mamy prawo być rozżaleni i odczuwać żal z powodu zawiedzenia, bo najpierw pojawia się ufność,  a z nią,  wiara w człowieka 
i w jego zamiary. Jest w zaufaniu jakby uroczysty wjazd do świątyni. Jest w nim coś z biskupiego ingresu, są obrzędy wstępne, liturgia słowa, liturgia Eucharystyczna i obrzędy zakończenia. Piękno w obrazie i w słowie. I oby tak trwało.  
Jak życie pokazuje, nie trwa. To co zostało z mozołem zbudowane, sypie się po kolei z rozmachem albo jak pełzająca rdza, powoli ale skutecznie, rozwala wszystko, co stanie na drodze. Erozja narasta przez lata lub wolno toczy swoje negatywne działanie. W efekcie – korodowanie, miażdżące zniszczenie. Czy warto brnąć w takim kierunku?



poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Ostatnie spostrzeżenia...

Bazą pierwszego spostrzeżenia jest komentarz Świechny -
"świechnasob. kwi 21, 11:16:00 AM 2018
PiS nie dba o najuboższych, tylko o słupki. Zabiera uczciwie pracującym ich podatki, żeby rozdawać niepracującym, aby kupić ich głosy. To niemoralne i krótkowzroczne, bo pracujący zaczynają wysiadać z tego kraju. Zresztą, co ja Ci mówię - ile dostałaś podwyżki jako emerytka i jak wyglądasz 
w porównaniu z ludźmi niepracującymi już wiesz.


Nudno nie będzie? Kościół kreuje wizję wiecznego uwielbienia boga, 
a tymczasem przedstawia go jako niemotę, która nie potrafi zlikwidować raka oka u dzieci do lat 2. Korea Płn. gdzie trzeba wiwatować, uwielbiać wodza i nie ma możliwości wyjść z tego miejsca już nigdy .... to nie dla mnie, nawet jako fikcja jest zbyt okrutne."
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak takie osądy postrzegam? Już nie ze zdziwieniem lecz alergicznie, bo jak można na okrągło tłumaczyć, gdy i tak rezultat zerowy. Na temat mojej emerytury wypowiedziałam się w komentarzu, tu do niej ponownie nawiążę. Pytanie - stwierdzenie Świechny nietrafione bo moja emerytura po małżonku jest całkiem... całkiem, gdybym jeszcze pracowała, to za etat w szkole otrzymałabym mniej, a więc posługiwanie się takim argumentem jest błędne. Oczywiste, że emerytury są krańcowo różne. To PiS a nie PO zadbał, by zwiększyć te najmniejsze. Gdy przeszłam na nauczycielską emeryturę , była śmiesznie niska, ledwo co starczała na osobiste wydatki... 
A ileż to "słupków" zebrała partia PiS-u ? Czy każde dobre działanie trzeba podważać i dopatrywać się w nim podstępności i zakłamania? Obawiam się , że ci, którzy nie mają inklinacji do czynienia dobra, a jeśli już je dokonują to na pokaz lub w oczekiwaniu na korzyści,  a nie z potrzeby serca 
i zrozumienia trudnych sytuacji, ci właśnie, wykorzystują osobiste przywary jako zarzut wobec innych. Moje doświadczenie i obserwacje to potwierdzają. Jednostki słabe, pozbawione uczuć wyższych, nadrabiają oskarżeniami, bo 
w głowach ich nie mieści się, że można inaczej odczuwać 
i postępować . Dlatego też tacy lubią atakować tych, za którymi nie nadążają.  Na temat ludzkich zachowań mam przeogromną wiedzę, to powoduje, że jestem różnie postrzegana, ale mi to absolutnie nie uwiera, gdyż  jestem ponad małości; taka postawa to rezultat nalotów innych , obrona przed nimi i praca nad sobą ... To tak odrobinie dygresyjnie w tym temacie... Nie przejmuję się płaskimi, ludzkimi gadkami. 
Ad rem! 
Świechna orzekła - "...pracujący zaczynają wysiadać z tego kraju...", czyżby dopiero teraz, przecież ta wysiadka największą statystykę osiągnęła za panowania nieszczęsnego PO.  Dlaczego wszystko zwalać na PiS? 
Tak czynią bezradni. Łatwo oczernić i złą sławę zrobić bezbronnemu 
i niewinnemu.  Często i gęsto złodziej we wszystkich widzi złodzieja, etc. 
Nie popuszczę i tego "... Kościół przedstawia Boga jako " niemotę" ? 
To bluźniercze , obraźliwe i prostackie stwierdzenie. Mam przeprosić , że nazywam rzecz po imieniu?
Lewckie media, z TVN na czele,  nieustannie kopią dołki pod PiS -em. 
Wpadki zdarzają się każdemu - te słowne, rzeczowe 
i zdarzeniowe czy decyzyjne, pomyłki są nieuniknione, ale żeby wszystko , zwłaszcza to co jest dobre, od razu deptać brudnymi buciorami, wyłącznie,  by zanegować 
i przeciwstawić się prawdzie? Co to potwierdza  jeśli nie niedojrzałość i głupotę opozycji? Jak długo jeszcze ogłupiały swoją pychą kogut będzie kukurykał i trzepotał w bezsilności skrzydłami?
PS. Kto poczuje się urażony tym wywodem, tzn. , że ... 
(reszta w domyśle...) !

 art. Konstantin Razumov






niedziela, 22 kwietnia 2018



Przepraszam , gdziś zapodział się  ostatni post z komentarzami.
A było tak . W komentarzu Anonimowy napisał , by zmienić sposób komentowania, 
bo w kmentarzach nie pojawia się post, a  wiadomo, bez niego trudniej komentować , więc zabrałam się za poprawki i wyszło , jak wyszło... Albo ze mnie taki spec od tych spraw, albo inna przyczyna...  Jedno wiem, że na pewno nie usuwałam niczego. W sieci istniały dwie wersje tego blogu, jedna 
z wpisem początkowym i druga wzbogacona o nowy post. Teraz ta druga automatycznie zniknęła. Może i dobrze, że tak się stało, bo wszystko ujednolici się ... Szkoda tylko straconych komentarzy...
Muszę przerwać pisanie... Może jeszcze dzisiaj tu coś wpiszę ...  

czwartek, 19 kwietnia 2018



                            O "Czarnym  Poniedziałku...                                                                                                                                                                                                                                                 




                           

Jakoś mi ciężko zabrać się do zredagowania nowego tekstu. Jeszcze nie tak dawno płodność i chęć do  pisania były przeogromne, więc dziwię się, że to gdzieś ulotniło się .
Obecnie częściej zajmuje mi eksperymentowanie i posługiwanie się grafiką, przednia to dla mnie zabawa… , a poza tym przez cały czas coś się wokół mnie wydarza. O tym nie będę pisać , mimo że ciekawe to wszystko a jednocześnie zbyt osobiste, by powielać poniewierką w necie…
Pamiętam, że wcześniej obiecałam napisać o “Czarnym poniedziałku”, więc nawiążę do niego.
Gdy zobaczyłam kobiety i mężczyzn występujących w obronie aborcji, dla których tłem był czarny kolor, to  poczułam spazmatyczne łkanie w głębi duszy za tymi, którym odebrano
i nadal odbiera się prawo do życia. Zapłakałam prawym i lewym okiem i rozbolało mnie łono, które czterokrotnie było azylem dla nowo poczętych…
Nie ma wytłumaczenia dla aborcji zwłaszcza z powodu czyjegoś wygodnictwa… Nie ma też zgody na nią ani też akceptacji na sformułowanie, że zarodek to nie dziecko. Komórka jajowa to początek drogi. Zygota to efekt zapłodnienia. Po około 7 dniach od zapłodnienia rozpoczyna się proces zagnieżdżenia się komórki w błonie śluzowej macicy (implantacja blastocysty), który kończy się po około 5–6 dniach. Po tym czasie blastocysta zaczyna rozwijać się dwutorowo, z jednej jej części rozwija się łożysko, z drugiej zarodek, a w nim cały przekaz genetyczny…, czyli nowe życie
z dziedziczonym materiałem.
Wielkie oburzenie, gdy zabija się  kilkuletnie dziecko, a nie ma go, gdy uśmierca się nienarodzone, które powinno bezpiecznie rozwijać się w łonie matki.
Zwolenniczki i zwolennicy aborcji słusznie otoczyli się czarną barwą, która jest symbolem żałoby… Tylko czy tacy mają żałobę
w sercu, skoro domagają się przyzwolenia na morderstwo?
Ten czarny kolor, który wybrali, raczej wskazuje na smutek
z powodu ich beznadziejnej postawy wobec życia, jest znakiem szatańskiego zła.
Można zrezygnować z seksu, jeżeli brakuje odpowiedzialności, pościć dla dobra sprawy,
a nie wyżywać się erotycznie dla przyjemności, nie będzie wtedy potrzeby aborcyjnego zabiegu.   Zaraz odezwą się głosy, że każdy ma prawo do swoich wyborów i wolności, tylko co to za wolność
i co to za prawo, jeśli jest akceptacją przyzwolenia na zabójstwa? Po co więc  kary dożywotniego więzienia dla morderców wszelkiego kalibru, jeśli wolno zabijać bezbronnych maluczkich ?,
jeśli już tak, to i trzeba podobnie potraktować wszystkich pozostałych zabójców, niech zabijają kogo chcą i  ile się da ! ? Czym bowiem różni się seryjny morderca od seryjnej matki aborcjonistki,
która ucieka w pustkę przed odpowiedzialnością ?
Wśród protestujących sporo starszych kobiet i mężczyzn.
Tym rodzicielstwo już niepisane, więc co tam robią? Pewnie chcą zagłuszyć własne sumienie zabrudzone aktami aborcji.
Niesmaczne to i niedorzeczne !


PS. Wkrótce zmienię wygląd strony, ta mi nie odpowiada… Poprawię też zegar, który wskazuje nieodpowiednią godzinę .

Pod poprzednim wpisem odpowiedziałam na komentarze.