Toplista

Najlepsze Blogi

sobota, 18 sierpnia 2018



                                         Uwaga!
Na  ewentualne komentarze nie będę odpowiadała,
swoje racje i poglądy wyrażam jednorazowo
bez powtórnego udowadniania czy tłumaczenia
i wdawania się w destrukcyjne dyskusje.

Serdecznie witam życzliwych Gości - Krystyna.  

Kto za tym stoi ?

kj-r

Muzyka łagodzi obyczaje...





Właśnie. Kto za tym stoi? Nic się samo z siebie nie  weźmie. Rolnik sieje zboże, ogrodnik dba o ogród, murarz buduje dom, piekarz piecze chleb. Polityk debatuje… Zawsze znajdzie się ktoś, kto wiedzie prym w danej dziedzinie. Potrzebny jest prowodyr, który prowokuje do określonego działania, taki guru, który o wszystkim decyduje. Różnego kalibru chętnych do bycia przywódcą nie brakuje, wielu chce rządzić, lecz niewielu potrafi temu sprostać, a jednak bez względu na predyspozycje, umiejętności i morale większość podejmuje postawę - “po trupach do celu” byle “bliżej żłobu” … Takie nastawienie przyjmuje obecna opozycja.  Osiem lat marnych rządów, wyniszczające rozporządzenia, upadek wartości i całkowite podporządkowanie się we wszystkim UE (gender, aborcja, walka z Kościołem katolickim, honorowanie innych kultur z jednoczesnym zaprzepaszczaniem własnej - we Francji zamyka się kościoły katolickie, znikają z powierzchni ziemi, a buduje się meczety…) do tego utrata władzy i układów przynoszących profity, wywołały wilka z lasu…, a więc mamy namacalne czepianie się aktualnie rządzących, bez względu na to, czy są powody, czy ich nie ma. Przedstawia się PiS jako zło przynoszące ujmę Polsce, a przecież jest odwrotnie. To zwolennicy opozycji i ich przewodnicy ustawicznie szkalują imię Ojczyzny, donosząc na własny kraj.   Podporządkowane zagranicznym sponsorom media na siłę forsują obraz Prawa i Sprawiedliwości jako monstrum, przyczyniające się do degradacji rzekomej demokracji, która według byłych aparatczyków ma za nic konstytucję, w ten sposób blokując wszelkie dochodowe interesy, przeciwna jest aborcji, gender, nie sprzyja homoseksualistom, ściga przestępców ( z którymi tak świetnie porozumiewa się PO…), etc.
Opozycja to zło opowiadające się za wszystkim, co sprzyja upadkowi człowieka. Podejmowana przez nią walka na śmierć i życie jest niczym innym jak działaniem złych mocy sprzeciwiających się Stwórcy. Jest  szturmem na prawość. Straszenie zorganizowanym napadem, interwencją zbrojną, rozruchami, ustawiczne zapowiadanie porażki partii rządzącej, szukanie dziury w całym, posługiwanie się odrażającym językiem nienawiści i drwiną,  to sposób na podobne wczesne “zwycięstwo “ opozycyjnych działań. Ciśnie się na usta - “Strachy na Lachy to są próżne strachy” ! Lachami są prawdziwi Polacy, natomiast, ci , którzy wzywają do bratobójczej walki i donoszą na swoich, nie chcą ładem żyjącego kraju, tylko opowiadają się za łajdactwem, ci są tylko z nazwy Polakami.

Aż nadto wiadomo, kto stoi za trefnym guanem albo nawozem, jak kto woli!!!

poniedziałek, 13 sierpnia 2018



                                         Uwaga!
Na  ewentualne komentarze nie będę odpowiadała,
swoje racje i poglądy wyrażam jednorazowo
bez powtórnego udowadniania czy tłumaczenia
i wdawania się w destrukcyjne dyskusje.


Serdecznie witam życzliwych Gości - Krystyna.  

---------------------------------------------------------------------------------

Tak pisałam w 2007 roku...


    kj-r
(  to nie fotografia to wynik mojej zabawy kolorami)




...
           
              
Zajrzałam do mego archiwum, mnóstwo tego... Wybrałam kilka
tekstów z 2007 roku. 
Ochłodziło się trochę na korzyść dla źle znoszących upały, więc i tu nastąpiła zmiana klimatu...



Ile szczęścia

Ile szczęścia w darowanym kwiatku
w tak malutkim bratku miłym . . .
Z nagraną płytką ze słowika głosem. 
Jaka słodycz nierówna większemu
kwiatu doniczkowemu. . .
To tak na teraz a co potem ?

---------------------------------------------


Pytania się cisną . . .

W świecie detali miasto wypełnione smogiem.





Ile takich miast wtopionych w nieuwagę
zapędzonych codziennością mieszkańców
wielkich metropolii - baz dla współczesnych ?
Gdzie w tym miejsce dla medium
z gołębiem pocztowym w ręku
na tle wartkiego nurtu rzeki ?
Jak to się ma do hierarchii potrzeb psychologicznych
wtopionych w tożsamość bólu istnienia ?

---------------------------------------------

   Kaj . . .

Ile zła zebrał ze szkiełka?
Zatraciła się tożsamość.
Pomyliły drogi . . .
Z panią Zimą zawarł pakt.
Ile czasu tak w nim trwał?
Lat przybyło na grzbiecie.
Zimy się zmieniały.
W końcu został sam.
Teraz rąk nikt nie ogrzeje.
Pledem nóg nie otuli,
więc w sercu nosi żal .

---------------------------------------------
        
,, Ten sam motyw. . ."



Zawsze ten sam motyw.
Piaskowy ludek.
Czy znasz ból rodzącej? 
Ciągle pytasz.
Nic na to nie poradzę.
Lubię pytać.
Spokojne życie gdzie jest ?
Nie ma o co pytać !

( dla tych, co niczego w tej treści nie odkryją - @)-->-->--)

---------------------------------------------

Zanuć nutę . . .



W każdy szczegół ciała
boleśnie raniony wejdź
i pozbieraj ból rozpalony wyrzutem.
Zanuć sobą choć jedną nutę
jak Mozart,jak Chopin
wzrastaj w wielkości
tego,co marne w świecie urojeń.
Na lepsze dni zachowaj
niedorzeczności koronę
i owiń siebie zwojem mądrości
by niskie stało się wysokie . 

-------------------------------

          Mistyfikator

Na twarzy kominiarka
z otworami na oczy.
To one prześladowały w dzieciństwie
zmorą strachu.
Czyżby wróciły, by zagrozić
otchłanią piekła ?
Może szukają pomocy
u anioła, któremu skrzydła złamano ?
A on unosi się do góry niepewnie
i sam czeka na ratunek .
Filiżanka bez ucha
czarką nigdy nie będzie.
Krzesło bez oparcia?
Spróbuj na takim usiąść,
Runiesz jak długi,
nogę złamiesz.
Albo, nie daj Boże,
coś ważniejszego i co wtedy?
Jak w ostateczności ma się Sokrates
do tego wszystkiego?

-------------------------------------------------

  W nocy błądzą . . .

Rozmleczniło się niebo

Mleczną Drogą.

To po niej błądzą nocą buntownicy

chorzy na dobro.
Szukają nie wiadomo czego.
Wśród szlaków nieznanych nikomu

znajdują przystań

w świetlistym urzeczeniu . . .


---------------------------


 Perełkowo

Perlistym chichotem nieskończoności
unoszonym perełkową nadzieją
chciałabym obdarować wszystkich
jak daruje się cokolwiek -
jabłko, książkę, maskotkę. . .

Tak zwyczajnie po ludzku,
byleby nie było w ludziach smutku.
Perełkowo do nich przemówić słodko,
by chcieli słowem pobawić się jak dziecko
grzechotką w biedronki, kropki i myszki. . .

-----------------------------------

Perełkowych snów życzę Wszystkim...

sobota, 11 sierpnia 2018



 Uwaga! Na  ewentualne komentarze nie będę odpowiadała, swoje racje i poglądy wyrażam jednorazowo bez powtórnego udowadniania czy tłumaczenia i wdawania się w destrukcyjne dyskusje.

Serdecznie witam życzliwych Gości - Krystyna.  



Pogrzeb Kory


Ostatnia droga Kory wywołała spore poruszenie. Bliscy, przyjaciele, znajomi, liczny tłum fanów i ciekawskich…

Po  uroczystościach pogrzebowych nie obyło się bez komentarzy i hejtowania, jakby to było istotne. Takie pożegnania powinny wywoływać refleksję nad życiem, jego przemijaniem  także nad tym, jak w życiu postępować, by godnie i bezboleśnie żegnać się ze światem doczesnym…
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                                                                                                                                                                     -kjr
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

        

                 Zasłyszane…
???

Skwar. Ludzie ratują się jak mogą. Pootwierane okna i drzwi. Pod wieczór zapełniają się balkony 
i galerie w budynkach. Krzesełka w pogotowiu na dłuższe pogaduszki. Pani Stenia wygodnie rozsiada się na krzesełku i wachluje się trzymaną w ręku gazetą. Chwilę później dołącza do niej sąsiadka z ręcznym wiatraczkiem. - Broniu, co za wymyślne urządzenie trzymasz?- pyta Stenia. Kupiłam sobie na te upały w sklepie za pięć złotych, trochę chłodzi.
- Niegłupie to - dodaje Stenia i głośno wita nadchodzącą kolejną sąsiadkę - dzień dobry, Bożenko !, a ta lekko kiwa głową i od razu zadaje pytanie - oglądałyście pogrzeb Kory? Pyszny był, co nie? - Pyszny to może być pączek. Pogrzeb jak pogrzeb, ale widać ręki dołożyli, że taki  wystawny był, tyle kwiatów… I tak wszystkie padną od tej gorączki, a pokazali w całości tylko na tefałenie, podsumowała Bronia. - Wiadomo dlaczego, to przecież niemiecka stacja, Niemcy za tym stoją, płacą a wszystko na złość pisowi, bo Kora to jedna z nich, murem stała za narkotykami, była za aborcją, zatwardziała feministka, do kościoła nie chodziła, odmówiła ostatniego namaszczenia,  była hipiską, a to  nic dobrego nie było i to dlatego taki jej pogrzeb zrobili, jednym słowem pasowała do opozycji, to poparli swoją, jakby jaką księżną była. Sodomia i gomoria bez księdza chować… - E, tam ksiądz czy nie ksiądz i tak wszystko ziemia zsypie, mruknęła p. Stenia, najstarsza z nich. Po chwili znowu się odezwała - zrobili jej pogrzeb jakby wielce zasłużona była, a to taka sobie piosenkarka, gdzie jej do Santorki, nie umywa się do niej, takie tam wrzaski, mnie to się nie podobało, tylko mój brat za nią przepadał, że taka nowoczesna. Na to Bożenka - są gusta i guściki, a i boginią ją nazwali.
- A co mieli nie nazwać, jak w Boga nie wierzą, to na siłę bożków szukają, dodała p. Stenia.
Z torbami, wypełnionymi zakupami, zatrzymała się kobieta w średnim wieku - Już na dole było słychać, o czym rozmawiacie, mówicie, jakbyście tam były, a wy pewnie więcej w telewizji zobaczyły jak ci na miejscu, bo podobno tłumy były. Nie oglądałam, bo wcześniej pieliłam w ogródku, dziadostwo rośnie, a warzywa wyschły, to dopiero tragedia, bez deszczu nic nie urośnie. Potem poszłam na zakupy i nie żałuję, że nie oglądałam…
P.Stenia - p.Dorotko,  niech pani żałuje, było na co patrzeć, robota nie zając mogła poczekać i tak na nowo wszystkie chwasty wyrosną… Pokazali synów Kory, chyba też synową, jej męża, wnuka, ten mały bez przerwy się wiercił, temperamentny jak babka, siostra Kory była i nawet Buzek przemawiał, widać ją lubił,  jako jedyny przeżegnał się przed jej grobem. On podobno protestant. Przemowy były i owszem, ale co to za pochówek bez księdza. Dawniej takich bezbożników pod płotem chowali, a teraz proszę, z honorami. - Artystką była, śpiewała, wiersze pisała, malowała, to pewnie na taki pochówek zasłużyła, a jak tam nawet nagrzeszyła, to może Bóg odpuści, litościwie odezwała się Bożena. - Tak od razu nie odpuści, bo niby dlaczego ma równo potraktować tych, co grzeszyli, z tymi co nie grzeszyli ? - zapytała Bronia. Na to p. Stenia - wy, jeszcze młode, ale ja już nad grobem i jak mnie ból dopadnie i inne niegodziwości, to w złości pomyślę, czy ten Bóg jest, czy go nie ma i że może lepiej dla wszystkich jakby nic po śmierci nie było, żadnych czyśćców i piekieł, gdzie znowu cierpieć trzeba. Może rację mają ci, którzy mówią, że Boga ludzie wymyślili dla swojej wygody ? P. Stenia przewróciła oczyma z lewa na prawo 
i dalej ciągnęła - Widzicie , tak już jest, człek grzeszny na Boga nastaje, ale jedno wam powiem, za nic w świecie nie chciałabym być pochowana jak pies.
- A w Ameryce to nawet nad grobem psów się modlą, dziwne to wszystko, cicho dopowiedziała Bronia i dalej ciągnęła - miłe sąsiadki nie trzymacie się tematu, na filozofowanie się wam zebrało. Powiem Wam, że ładne zdjęcie Kory wybrali, urna też była w porządku, porcelanowa, kolejno ją nieśli - mąż i synowie, bałam się, że któryś opuści i prochy się rozsypią, to by było zamieszanie, na szczęście donieśli całą… Najpierw pomyślałam , że zabiorą do domu i postawią w kredensie, zgodnie z przeznaczeniem zostawili na cmentarzu.
Otoczenie bardzo ładne wybrali i dekorację piękną zrobili. To był taki pokazowy pogrzeb jak w teatrze.
- I jak w teatrze przemawiali - mąż Kory, Jerzy Buzek, prof. Środa, Piotr Metz i Mann. To był taki pokazowy pogrzeb jak w teatrze. Na Powązkach Wojskowych ją pochowano, pewnie ci z opozycji to miejsce załatwili, swoich to chowają w wybranych miejscach z wielkim rozmachem. Ciekawe, gdzie oni poukładali te wszystkie kwiaty, które ludzie przynieśli, nie widać było końca tłumu. Jak pogrzeb to kwiaty, ale one nie wytrzymają długo bo za ciepło, mogli ogłosić, że zamiast kwiatów, złożyć datki na biednych.
Zauważyłam kilku znanych z tv - Ryszarda Kalisza, Gronkiewicz - Waltz, Kubę Wojewódzkiego, Izabelę Trojanowską, potwierdziła wcześniejszą wypowiedź Bożena i zaraz z dwuznacznym uśmiechem dodała -  powiem wam, że na moment pojawił się tam jeden znany ksiądz, ten który zadarł z biskupem, ale on się nie modlił, tylko przeszedł obok zdjęcia Kory, wyglądało to, jakby chciał pokazać się w kamerze, żeby go cała Polska widziała.  
- Ten ksiądz to na pewno Lemański a biskup to Hoser, mówili, że to biskup zawinił, a ksiądz Lemański pewnie przyjaźni się z artystami, bo na Woodstocku też był i pewnie po cichu pomodlił się za  Korę, domyśliła się Dorota.
- A ja widziałam jeszcze zakonnika w brązowym habicie, chyba to był franciszkanin, pewnie jakiś fan Kory, a może było ich więcej, wszystkich przecież nie pokazali…
Dorota uogólniła- nie było tak źle, duchowni też byli, a kto chciał, to pomodlił się za duszę Zmarłej …
Co prawda to prawda, sama widziałam jak jeden mężczyzna ukląkł i złożył ręce do modlitwy, zamknęła dyskusję Bożena, wypowiadając kilka uwag o strojach żałobników - zwróciłyście uwagę, jak niektórzy się ubrali na pogrzeb? Zaskoczył mnie nieodpowiedni strój Torbickiej,  kapelusz w tygrysie cętki Kamila Sipowicza i jego kwiecista koszula z ogromnym czerwonym kwiatem, garnitur miał czarny ale ta reszta… ten syn, który przemawiał założył białe buty do czarnego stroju, Kuba Wojewódzki ubrał  pstrokatą koszulę, jeden z celebrytów miał dżinsy 
z dziurami, dużo kobiet przesadziło z dużymi dekoltami, w takich kreacjach to idzie się na bal sylwestrowy nie na pogrzeb, zauważyłam mężczyzn bez skarpet w półbutach i jednego w krótkich spodenkach… 
    - Jednym słowem, było ciekawie, oceniła p. Stenia.


                                                                                                                                                                                                     kj-r

Wesela, pogrzeby, wszelkie uroczystości, w  których uczestniczą ludzie, są obserwowane 
i podsumowane. Opinie bywają różne - pochlebne, negatywne, życzliwe albo złośliwe.
Jaki człowiek, taki odbiór i opinia. Jednym wszystko przeszkadza lub jest niestosowne, drugich nic  nie irytuje. Trudno wszystkim przypodobać się .
We wszystkim brakuje zdrowej tolerancji. “Zdrowej”, bo czasami przerysowana, bywa niebezpieczna lub niestosowna. Ateista, czy wierzący, ma prawo do subiektywnego scenariusza pochówku, jeśli to mieści się w granicach normy i nie stanowi zgorszenia czy zagrożenia.
Pastwienie się nad Zmarłym, wyliczanie jego grzechów, do dobrego tonu nie należy...
Modlitwa w dobrej intencji nikomu nie szkodzi, wierzący, bez względu na wyznawane czyjeś ideologie, modlą się za dusze, które odeszły i ja pomodliłam się za śp. Korę...

                          
                                     
                                                                                                                   kj-r

piątek, 13 lipca 2018

To i owo o myśli ludzkiej



KJR




   To i owo o myśli ludzkiej ...


 Myśl

 Piękne słowo – myśl
i jego odpowiednik – to, co w umyśle się zrodziło
pytaniem dlaczego i skąd się to wzięło…
Pytanie za pytaniem, 
w matematycznym ciągu 
w zbiorze ponumerowanych obiektów
wartości funkcji jako miana wyrazów ciągu,
czyli wyraz ogólny -
ciąg skończony lub ciąg o wartościach
liczb parzystych albo pierwszych,
z których, jedne… drugimi, kolejnie mówią sobą.
A wszystko umowne jak ważniejsze typy ciągów,
jak wagony za wagonami pędzących pociągów.
Taki zbiór ciągów o elementach z ciała
a w zawieszeniu pytanie  - dlaczego ? 
„A” razy „b” równa się coś tam
i jeszcze niezawodne to – „skąd się wzięło to czy tamto”,
czyli tak na serio - niezawodna myśl twórcza, 
co obraca się w nic nieznaczące zero słów. 
Wpisując się ikoną – dlaczego? 

PS. Powyższa treść z mojego artykułu -"O myśli człowieczej, która przekorna bywa" - "Polskie Muzy" - "Myśli". 
Podpisałam, że publikowanych tam artykułów nie będę publikować gdzie indziej, sądzę jednak, że przytoczony tekst, z dawnych moich zbiorów, jest tylko dodatkiem do artykułu, w związku z czym, nie łamię prawa...

Kilka uwag o myślach...

Myśl zdradliwa bywa. 
Czasem podstępna i fałszywa.
Grzeszna, niepokorna, zła.
Górnolotna, mądra, szczęśliwa.
Dobra i spolegliwa, też życzliwa.
Bywa, że dociekająca i podejrzliwa.
Niebezpieczna albo kąśliwa.
Mroczna, pogodna, kapryśna. 
Zabić potrafi albo zbawić.
Pozbawić rozumu lub go wzbogacić.
Kto jaką myślą się posługuje,
tam, zgodnie z wyrokiem, wyląduje.
----------------------------  


sobota, 7 lipca 2018


Klawiaturowe pogaduszki nocą ...



- KJ-R


  Takie sobie klawiaturowe pogaduszki nocą

Posiedzieć jeszcze przed komputerem, pooglądać tv, a może poczytać książkę 
( trzy rozpoczęte, żadna nieskończona) albo wreszcie  do szafy  pochować rzeczy porozwieszane na rowerze do ćwiczeń, które omijam szeroką ścieżką, podczas gdy rower czasem pełni rolę wieszaka. ...  ? Ważne pytanie! Odpowiedź trudna,
bo nie wiadomo, co wybrać, a tu już prawie północ, czyli najwyższy czas by wybrać się spać. O tej porze jestem trochę ospała, spowolniona, jak chociażby ostatniej nocy, gdy do zaplanowanej, domowej pracy
zabrałam się grubo po północy bo o 1:30, dopiero o tej porze odzyskałam witalność i z wigorem zabrałam się do wycierania kurzy i czyszczenia luster, których w moim domu nie brakuje... W dzień na te czynności nie starczyło czasu, którego podobno na emeryturze jest nadmiar, akurat u mnie odwrotnie bo ciągle mi go brakuje. Nie skończyło się na przecieraniu zwierciadeł, doszło sprzątanie kuchni, a potem jeszcze krótkie sam na sam z Elif, małą bohaterką tureckiego serialu...
  Szybko ta nocka zleciała...  Nikt mnie nie popędza, ani nie przywołuje do porządku, to i wolność całkowita w tej materii. Są tacy, którzy przypominają, że mylę dzień z nocą i odwrotnie, i że to nie służy zdrowiu, dobrze o tym wiem,
przez jakiś czas przestrzegam reguły, lecz potem ponownie wpadam w swój nocny rytm...
    ---------------------
     O, nocy moja,
     jakże cię lubię
     z księżycem w nowiu,
     w pierwszej kwadrze i ostatniej,
     także w pełni
     z gwiazdami i bez
     gdy niebo zakryte chmurami.
     O, nocy moja oddaję ci cześć !
     ---------------------
     Zaleciało idolatrią ? .... Cóż , słowo ma moc rażenia, nie tylko brzmienia...
-------------------------------------
   Gdy skończę wprowadzanie nowego tematu, może znowu  znajdę coś 
w telewizyjnym wydaniu? W nocy obejrzałam kolejny odcinek -
"Sprawy dla reportera". Był tak drastyczny, że miałam koszmary senne.
   Aż wierzyć się nie chce, że w katolickiej Polsce takie przypadki, ludzkiego wynaturzenia, się dzieją ( kazirodcze stosunki, zoofilia, znęcanie się nad najbliższą rodziną) ... Ohyda i najgorszego gatunku  postępowanie.
  Jak nie nazwać nienormalnymi wykolejeńcami tych, którzy w tym ugrzęźli ?
   Czy można na takie zachowania przymykać oczy? Konieczna jest zmiana sądownictwa. Są działania w tym kierunku, ale ile przy tym przeszkód? Odwoływanie się o pomoc do obcych, manifestacje, groźby ...
   Na szczęście są jeszcze tacy, którzy widzą tego rodzaju zagrożenia, wynikające ze źle pojmowanej demokracji.
   Bardzo podobało mi się ostatnie przemówienie premiera Mateusza Morawieckiego w UE - "... proszę nas nie pouczać! ...
Dobitny i odpowiedni głos we właściwym miejscu. 
"Polacy nie gęsi, też swój język mają."
  Najgorzej gdy wielu nieodpowiednich doradców.
Jedynie prawdziwe wartości i przykładni wychowawcy są w stanie naprowadzić na dobrą drogę a nie zdefiniowane koślawie wypaczone, fałszywe paradygmaty.


niedziela, 1 lipca 2018


          Wspominkowo i z nostalgią o Irence ...


   
KJ-R



KJ-R

Wspominkowo i z nostalgią ...

              Co było, wraca w retrospekcji lub wyrywkowo w snach.  Czasem są to wyraźne obrazy, innym razem jakby lekko zakurzone przemijaniem albo wynurzające się z mgły niewyraźne odsłony osób i sytuacji.
              Dwa dni temu napisałam wspomnienie o Irence, mojej koleżance 
z liceum, na której pogrzebie byłam w ubiegłym tygodniu. Niestety, wpis ulotnił się ..., więc piszę od nowa...
              Cofam się w czasie... Znowu jestem nastolatką. Wracam z Irenką ze szkoły, bo idziemy w tym samym kierunku. Mieszkam przed parkiem, Irenka niedaleko za ... 
              Zwykle towarzyszy nam Jolka, ale dzisiaj gdzieś się zawieruszyła. Zawsze tak jest, gdy na drodze pojawi się jakiś chłopak... 
              Jest wiosna. Rozgadane i uśmiechnięte  zatrzymujemy się przed moim domem. Zobacz, jaka moja ulica jest piękna, a uroku dodają jej kwitnące kasztany - mówię do Irenki, 
              ona na to - widzę, widzę, poetko ty  moja, wszędzie widzisz piękno 
i śmieje się perliście... 
               Nagle słyszymy głos mojego Tatusia - co tak stoicie gołąbeczki ( dzisiaj jesteśmy gołąbeczkami, kiedy indziej - sikorkami, jaskółkami albo trzpiotkami), wejdźcie do mieszkania, mamusia czeka z obiadem. 
              - Dziękuję, p. Władysławie, ale muszę już iść, bo mama na mnie czeka, u nas dzisiaj pierogi. Żegnamy się i umawiamy na popołudnie na spacer po mieście. 
              Ostatnie większe, wspólne wrażenia - bal maturalny, polonez 
i niezapomniana zabawa w szkolnej auli... Na kilkanaście lat urywa się kontakt - studia, zamążpójście, dzieci, praca zawodowa. Jednak pamiętamy o sobie.
              bo jak nie pamiętać, gdy tyle łączy?  Kochałyśmy poezję, brałyśmy udział w eliminacjach recytatorskich, wzajemnie sobie życząc zwycięstwa, nie było w tym nieszczerości i zazdrości. 
              Gdy spotkałyśmy się po latach, Irenka recytowała fragmenty moich wystąpień a ja Jej. Zaskoczyła mnie, bo znała na pamięć te wierszyki, które 
w tamtym czasie napisałam. 
              Zapytała, czy wiem, kto jest ich autorem, odpowiedziałam, że wydają mi się znajome, ale nie wiem, kto to napisał, wtedy z uśmiechem i łzami 
w oczach oznajmiła - ty to napisałaś...
              Nikt już mi nie zarecytuje tak cudownie jak Irenka... 
              W ostatnich latach widziałyśmy się częściej - spotkania klasowe 
w restauracji z koleżankami i kolegami ze szkoły, i bardziej kameralnie 
w kawiarni i w naszych domach - Irenka, Marylka, Grażynka i ja.
              Ostatni raz widziałam Irenkę przelotnie w filharmonii. Spojrzała na mnie wtedy bardzo wymownie. Zastanawiałam się, co pod tym się kryje. Teraz już wiem. 
              Nie  mówiła o swojej chorobie, nie chciała odwiedzin 
w szpitalu, lakonicznie rozmawiała przez telefon. Nie przyznawałam się, że wiem, iż choruje. Do końca była, jak zawsze, dzielna. Los się zbytnio nad Nią nie rozczulał. Odchodziła po cichu... Nie skarżyła się, mimo że bardzo cierpiała. 
              Gdy w Kaplicy Cmentarnej spojrzałam na Jej portrety, jeden,  
z ostatnich lat,  z przystojną, dostojną kobietą i drugi, z młodości, z śliczną blondynką z grubym warkoczem, nie mogłam powstrzymać łez... 
              Co by nie powiedzieć o takich rozstaniach i tak nie będzie to wystarczające, bo najtrudniejsze są rozstania, z których nie ma powrotu... Jedynie nadzieja w tym, że znowu spotkamy się tam, gdzie radość wieczna jest...
              Najczęściej podczas pogrzebów w kaplicy odczuwam nastrój grozy, przygnębienia, niepokoju, tym razem było inaczej, poczułam spokój... 
               Żegnała się z nami radosna, dobra dusza, do której powoli dołączymy za chwilę, za dzień, za dwa, za rok, za trzy ... Taka kolej rzeczy. A jednak, mimo wszystko, ogromny żal, że nie ma wśród nas Tych, których kochaliśmy i byliśmy blisko...   
Dziękuję, Irenko,  za życzliwość, której nie szczędziłaś i radość, z którą się dzieliłaś ...      
                           
                                                              KJ-R